Blog Norba


Dublin
20 Grudzień 2009, 21:45
Zaszufladkowany do: Uncategorized

Od jakiś 5 tygodni wdycham powietrze wyspy. Wreszcie znalazłem pracę. Po około 1,5 miesiąca poszukiwań. Wszystko zostało umówione i w pewną Sobotę nadszedł czas na wylot. Samolotem, gdzie hostessy śmiesznie gestykulowały pokazując to co kapitan mówił przez głośniki, przeniosłem się na wyspę, do stolicy Irlandii, Dublina! Mieszkam z moim szefem, bo mam zapewnione zakwaterowanie i wyżywienie w ramach pracy. Pracuję jako… coś w stylu ogólnej pomocy domu i firmy. Sprzątam i zmywam, przenoszę różne rzeczy, ciężkie zwykle, karmię psy, dokładam do pieca i co akurat potrzeba. Nie mam ochoty za bardzo się rozpisywać na temat pracy, jest dobrze, nie narzekam. Płacą co prawda bardzo mało jak na tutejsze standardy, ale to i tak więcej, jak w Polsce bym zarabiał.
Okazało się jednak, że w sobotę pracujemy normalnie, czyli mam 6 dni pracy i jeden odpoczynku, trochę jak przy tworzeniu świata, zatem czeka mnie dużo pracy. Daję radę, ale bardzo mi brakuje wolnej soboty.
Ze zdjęciami tylko trochę ciężko. Kończę pracę kiedy zapada zmrok, a rano kiedy ide do pracy dopiero sie przejaśnia, więc nie ma kiedy. A jakby rano było jasno to i tak bym nie wstał bo spać lubię. Mam czas tylko w niedzielę, o ile pogoda jest łaskawa. Mam nadzieję że w rychłej przyszłości znajdę lepszą pracę, z 2 dniami odpoczynku, albo lepiej czterema!

Guiness jest dobry! :]

Genialny klimat jest tu w pubach, tego właśnie oczekiwałem. Niestety nie mam za bardzo z kim się poszlajać. W ogóle nie mam z kim. Nie znam nikogo niemal.

Teraz mała kupka zdjęć :

Na koniec muzyka:



Licheń
29 Październik 2009, 15:19
Zaszufladkowany do: Uncategorized | Tagi: , ,

Byłem dziś od rana w Licheniu, dziwna sprawa. Tak trochę przypadkiem tam trafiłem i nie miałem zbyt wiele czasu dla siebie. Niecałą godzinę. Fajny motyw, z jednej strony wielka bazylika złotem utytłana, a z drugiej pole gnojem ubarwione ;)

IMG_3886_1

Ładnie tam całkiem jest, wchodząc za wysokie mury terenów kościelnych można poczuć klimat jesieni. Teraz jest tam ładnie i spokojnie, ale ciekawe co się tam dzieje w czasie świąt wszelkich kiedy chordy moherów tam wojują. Tak na serio nie chcę wiedzieć… Już teraz widziałem ‘fajne’ stoiska, gdzie sprzedawali w jednym miejscu zabawki i znicze. Zdjęcie na kliszy mam niestety.

IMG_3890Licheńska Święta Woda

A to oto poniżej uwiecznione stworzenie zauważyłem na chodniku niedaleko bazyliki. Kiedy kucnąłem kiciak przybiegł do mnie ochoczo, potem nagle wskoczył mi na kolana, przy okazji uderzając się w głowę o aparat który w ręku trzymałem. Mruczał radośnie, a potem biegał za mną jakiś czas. Miłe stworzenie :D

IMG_3909



Wszystkiego najlepszego!
27 Październik 2009, 20:21
Zaszufladkowany do: Uncategorized

Miałem zanieść dzisiaj do wywołania kliszę z Zenita, na której było sporo zdjęć z wyprawy autostopem nad morze i z Olsztyna, trochę też innych na których mi zajebiście zależało. Może nie były dobre technicznie, o nie! Ale mam wrażenie że bardzo bym je lubił, miały dla mnie cholerną wartość emocjonalną. Ale Fortuna chciała mnie skopać mentalnie i klisza była zerwana a i prześwietliła się. Nie wiem czyja to wina nawet, pewnie moja no bo jak to, ale nie chce się w to wgłębiać bo i po co? Już i tak po fakcie. Czuję się okropnie, okrutnie podle i to przez głupią kliszę, ale mam wrażenie że zabiłem nieco swoich wspomnień.

IMG_3873

Potem jeszcze się zorientowałem że mama powywalała mi wiele moich papierów do kotłowni na spalenie. Nuty i inne takie pierdoły, ale z jakiej racji? : S Musiałem to odratować.

Tragizm dzisiejszego dnia mnie przytłacza. A tak to już jest że jak coś się dzieje źle, to ciągnie za sobą pasmo pecha i trzeba zmienić nastawienie i myślenie na pozytywne. Autosugestia! Brzmi fajnie, ale tak na serio nie jest to łatwe myśleć pozytywnie i się cieszyć jak nagle wszystko wkurwia i się nie udaje. Zwykle kiedyś w takie dni szedłem spać, ale dzisiaj zrobiłem sobie mrożoną kawę (a wyszło jej dużo i wszystko wypiłem), więc nie zasnę za nic. Ale spróbuję inaczej się ogarnąć. Jako, że tak się składa, mam dziś urodziny to mam też czekoladę, pobawię się z endorfinami. Najchętniej porozmawiałoby się z kimś, ale nie znam niemal nikogo tu gdzie teraz mieszkam.

IMG_3863

Fajnie że nasza-klasa pokazuje, że mam dziś urodziny, wszyscy mi życzenia składają! xD



Wyprawa autostopem do Paryża
11 Październik 2009, 19:53
Zaszufladkowany do: Uncategorized

We wtorek 15 września wyruszyliśmy w ostatnią podróż tych wakacji. Było nas 4, ja, Luta, Sanku oraz Malarz. Mieliśmy mało kasy jak na taką wyprawę i ogólnie brak większego planu.  Przemieszczaliśmy się dwójkami łapiąc stopa. Spotykaliśmy się w miastach. Pierwszego dnia dojechaliśmy tylko do Poznania bo późno się zebraliśmy (ze Zgierza, koło Łodzi). Następnie na naszej trasie stanął Berlin. Piękne miasto nasycone ogromnymi budynkami i neoklasycyzmem. Wleźliśmy też do Muzeum Pergamonu, co nas kosztowało sporo euro papierków, ale warto było. Dalej miało  być Hannover, ale nie mieliśmy zbyt wiele czasu. Sanku z  Malarzem dotarli do Amsterdamu, a ja z Lutą najpierw zostaliśmy przez los rzuceni do Eindhoven.  Miasto niesamowicie pięknych kobiet, tyle mogę stwierdzić po kilku godzinach tamże. Wreszcie również zagościliśmy w Amsterdamie, spędziliśmy tam jeden dzień, chłopaki byli tam już od dwóch. Okazało się że nasza podróż potrwa kilka dni dłużej jak było w planie (przez naszą głupotę i lenistwo) a Malarz z pewnych powodów miał wrócić w konkretnym terminie, który się szybko zbliżał. Opuścił nas w Amsterdamie i wrócił, również na stopa do domu. Trzeciego dnia był już w swoich kapciach. A my dalej parliśmy przed siebie. Już ze śladową ilością funduszu. Nieco ponad 10 euro + jedzenia sporo w plecakach. Dużo jedzenia niestety nie oznaczało ‘wystarczająco’. Zatem postanowiliśmy jeść jedynie śniadania i ew. jakieś owoce znaleźne lub też w przypadku odnalezienia kontaktu drugie danie w postaci zupy (bo mieliśmy sporo chińskich zupek i grzałkę). Dziwne, ale to dawało radę. Muszę się przyznać, z powodów niewygody i pewnej masakrycznie zimnej nocy pod Bredą miałem sporo wątpliwości i chciało już mi się wracać. Po za tym martwił mnie ten wydłużający się czas i brak kasy. Ale daliśmy radę, wreszcie dotarliśmy do Paryża. Tam euforycznie zwiedzaliśmy co się dało, ale niestety czasu było mało, bo im dłużej byśmy tam siedzieli tym mniej byłoby jedzenia na powrót. Ograniczeniem okropnym były też plecaki i tobołki, które wszędzie ze sobą nosiliśmy, nie sprzyjało to zwiedzaniu. Widziałem jedynie skrawek tego co jest tam do zobaczenia i wiem, że muszę tam wrócić na dłużej niż na jeden dzień zwiedzania.

Wracałem sam, bo było nas 3 i ciężko we trójkę jedzie się na stopa. Wróciłem w takim czasie jak Malarz. Chłopaki utknęli na trochę w Saarbrucken. Właściwie nie wiem jak to. Nie wspominałbym o powrocie, bo nie ma w tym nic ciekawego, ale robię to ponieważ bardzo mnie ucieszył pewien motyw na drodze. W Paryżu, w miejscu w którym łapałem stopa spostrzegłem z lewej na barierce wydrapane napisy po polsku, potem zwróciłem uwagę na tył znaku przede mną i było ich tam więcej. Niezwykle mi się to spodobało. Pozdrawiali poprzez te napisy i życzyli powodzenia polscy autostopowicze. Bardzo to motywujące. Lecz z drugiej strony zastanawiające jest to że te napisy w większości były z lat 90. Chyba tylko jeden lub 2 z początku 2000 roku (2001 albo 2003). Chyba że jakieś nie były datą opatrzone. Pytanie co się dzieje? Czemu niewiele osób teraz podróżuje w ten sposób? Nie chodzi w nim o to aby się tylko przemieścić, z jednej strony jest to darmowe co powinno być kuszącym argumentem, a z drugiej jest często bardzo ciekawym doświadczeniem. Poznaje się wielu ludzi, wielu różnych ludzi, z którymi często trzeba rozmawiać nawet jak się nie chce. To bardzo uczy moim zdaniem w komunikacji międzyludzkiej, po za tym można zyskać znajomości. Jaki inny środek transportu oferuje takie atrakcje? Właściwie to bardzo dużo ludzi wręcz zaszywa się w domach. Mają komputer i telewizor i cały świat jest w ich rękach. Niby. Nadeszły jakieś okropne czasy siedzenia przed świetlistymi monitorami. Ale róbcie co chcecie, zdechnijcie przed monitorami (choćby kardiologicznymi) i najlepiej zabierzcie je ze sobą w niepamięć! Ja się uwięzić nie dam (choć kiedy siedzę w domu, ciężka to walka, dlatego rozwiązaniem są podróże). Dziwne jest to co prawię względem tego że chcę być operatorem filmowym, ale cóż, tak po prostu jest. Mam nadzieję, że uda się to jakoś pogodzić.

A teraz garść zdjęć z wyprawy:



Pojawiam się
10 Październik 2009, 16:18
Zaszufladkowany do: Uncategorized

Na początku objaśnię po co tu jestem. Wynika to z obrzydliwej zwyczajnej szarej nudy. Chęć pochwalenia się? Raczej nie, choć lubię opinie tych ludzi którym wszystko śmierdzi, którzy w pracach innych ludzi widzą jedynie błędy i lubią je w sposób chamski komentować. Często mają trochę racji. Kiedy ktoś mówi że coś co robisz jest wspaniałe, robi się miło człowiekowi, ale nijak nie rozwija to umiejętności a wręcz tłumi ten rozwój.  Jako że jestem niemal wolny od obowiązków typu praca i szkoła to czasem strzelę jakiś blogowy post. Choć jak się spodziewam będzie to coś w stylu prowadzenia pamiętnika, bo pewno mało kto tu zajrzy, może to i dobrze.

Zdjęcia nie będzie, nie ma co na siłę ładować.